Unikanie jako sposób ochrony przed emocjami, bliskością i ryzykiem działania
Nie odpowiadamy na ważną wiadomość. Odkładamy rozmowę, która może coś zmienić. Nie podejmujemy decyzji, choć myślimy o niej niemal bez przerwy. Wycofujemy się z relacji właśnie wtedy, gdy zaczyna być dla nas naprawdę ważna. Z zewnątrz może to wyglądać jak obojętność, lenistwo albo brak odwagi. Od wewnątrz często jest jednak próbą ochrony przed emocją, która wydaje się zbyt trudna, zbyt intensywna albo zbyt ryzykowna.
Unikanie nie zawsze oznacza, że człowiekowi nie zależy. Czasami oznacza, że zależy mu tak bardzo, iż jego psychika próbuje ochronić go przed emocjami, z którymi nie umie jeszcze pozostać.
Dlaczego więc oddalamy się od tego, czego pragniemy? Dlaczego zamieramy, kiedy trzeba zrobić następny krok? I skąd rozpoznać, czy chwilowe odsunięcie się od sytuacji pomaga nam odzyskać równowagę, czy powoli zaczyna organizować całe życie?
Unikanie nie jest tym samym co obojętność
Najprościej byłoby powiedzieć: jeśli coś jest ważne, człowiek powinien się tym zająć. W praktyce zależność bywa odwrotna. Im większe znaczenie ma rozmowa, decyzja, relacja albo zadanie, tym więcej może uruchamiać lęku, wstydu, niepewności czy poczucia zagrożenia. Wtedy właśnie rośnie pokusa, żeby nie robić nic albo robić wszystko poza tym, co naprawdę wymaga uwagi.
Unikanie pełni określoną funkcję. Ma zmniejszyć napięcie, ochronić przed odrzuceniem, niepowodzeniem, bezradnością albo utratą kontroli. Może być rozsądnym sposobem zadbania o siebie: czasami potrzebujemy przerwy, dystansu, snu lub czasu na uporządkowanie myśli. Nie każda rezygnacja jest problemem i nie każda konfrontacja jest dobra. Elastyczność polega także na umiejętności odejścia od sytuacji, która jest przemocowa, której nie da się bezpiecznie rozwiązać albo która jest sprzeczna z naszymi wartościami.
Trudność zaczyna się wówczas, gdy wycofanie przestaje być świadomym wyborem, a staje się automatyczną odpowiedzią na dyskomfort. Wtedy człowiek nie pyta już: „Co będzie dla mnie ważne i pomocne?”, lecz jego zachowaniem kieruje inne pytanie: „Co zrobić, żeby teraz tego nie czuć?”.
Czy unikamy sytuacji, czy własnych emocji?
W Acceptance and Commitment Therapy (ACT) używa się pojęcia unikania doświadczenia. Oznacza ono niechęć do pozostawania w kontakcie z określonymi wewnętrznymi przeżyciami tj. myślami, emocjami, wspomnieniami, doznaniami z ciała lub impulsami oraz próby zmiany ich formy, częstotliwości albo sytuacji, które je wywołują. Nie chodzi więc jedynie o fizyczne unikanie ludzi i miejsc. Można siedzieć przy biurku, być w związku, przychodzić na wszystkie spotkania i jednocześnie bardzo skutecznie omijać własne doświadczenie.
Unikaniem może być ciągłe analizowanie problemu bez podejmowania decyzji. Może nim być tłumaczenie emocji teoriami, rzucanie się w pracę, żartowanie w chwili, w której pojawia się smutek, albo zmiana tematu, gdy rozmowa dotyka podatności na zranienie. Również przesadne poszukiwanie pewności może pełnić funkcję unikania: chcemy zdobyć jeszcze jedną opinię, jeszcze jeden argument i jeszcze jedną gwarancję, zanim pozwolimy sobie działać.
Ważna jest zatem nie sama forma zachowania, lecz jego funkcja. Spacer może być troską o układ nerwowy, ale może też służyć odsuwaniu rozmowy, do której nie chcemy wrócić. Praca może wyrażać zaangażowanie, lecz może także chronić przed samotnością albo konfliktem w domu. Cisza może być chwilą namysłu, ale może stać się sposobem karania drugiej osoby lub zabezpieczenia się przed bliskością.
Dlaczego unikanie przynosi ulgę i dlatego tak łatwo się utrwala
Mechanizm jest bardzo ludzki. Kiedy odsuwamy się od trudnej sytuacji, napięcie zwykle choć na moment maleje. Nie wysyłam wiadomości – więc przez chwilę nie muszę ryzykować odpowiedzi. Nie rozpoczynam rozmowy – więc nie słyszę zarzutu, odmowy ani informacji, która mogłaby mnie zaboleć. Nie podejmuję decyzji – więc jeszcze nie tracę żadnej z możliwości.
Ta natychmiastowa ulga działa jak wzmocnienie. Mózg uczy się: „Kiedy się wycofuję, jest trochę bezpieczniej”. W krótkiej perspektywie strategia rzeczywiście działa, dlatego trudno ją po prostu porzucić. Przegląd badań Wang, Tian i Yang (2024) opisuje unikanie doświadczenia jako proces, w którym regulowanie niechcianych przeżyć może się utrwalać właśnie dzięki krótkoterminowemu zmniejszeniu dyskomfortu.
Cena pojawia się później. Niewysłany mail staje się coraz trudniejszy do wysłania. Odkładana rozmowa nabiera większego ciężaru. Brak decyzji przestaje chronić wszystkie możliwości, a zaczyna pozbawiać nas wpływu. Z czasem to nie człowiek wybiera, czego chce uniknąć – to raczej unikanie wybiera za niego coraz większą część życia.
Tłumienie emocji nie sprawia, że emocje znikają
Częstą strategią jest tłumienie ekspresji: staramy się nie pokazać, że coś czujemy, nie płakać, nie mówić o lęku, zachować kamienną twarz. Taka kontrola bywa potrzebna na przykład podczas krótkiego kryzysu, kiedy trzeba najpierw wykonać konkretne działanie. Jednak stosowana sztywno i stale może utrudniać rozumienie własnych potrzeb oraz kontakt z innymi ludźmi.
Badania nad regulacją emocji pokazują, że nawykowe tłumienie ekspresji wiąże się przeciętnie z mniej korzystnym funkcjonowaniem interpersonalnym niż ponowna ocena sytuacji. W badaniu podłużnym dotyczącym wejścia w nowe środowisko osoby częściej stosujące tłumienie raportowały później mniej wsparcia społecznego, mniej bliskości i mniejszą satysfakcję społeczną (Gross i John, 2003; Srivastava i in., 2009). Nie oznacza to, że każde powstrzymanie emocji jest szkodliwe. Znaczenie ma elastyczność, kontekst i to, czy strategia pozostawia nam dostęp do ważnego działania.
Kiedy samowystarczalność chroni przed bliskością
Unikanie doświadczenia jest pojęciem szerszym niż unikający styl przywiązania. Może występować u osób o różnych sposobach budowania relacji i dotyczyć pracy, zdrowia, podejmowania decyzji czy obrazu siebie. Styl przywiązania opisuje natomiast przede wszystkim sposób przeżywania bliskości, zależności i dostępności drugiego człowieka.
W badaniach nad przywiązaniem mówi się o dwóch wymiarach: lęku przywiązaniowym i unikaniu przywiązaniowym. Nie są to zamknięte typy ludzi ani diagnozy. Możemy doświadczać ich w różnym nasileniu, a określony wzorzec może ujawniać się mocniej w jednej relacji niż w innej. Samo nazwanie kogoś „unikającym” często więcej zasłania, niż wyjaśnia.
Przy wyższym nasileniu unikania człowiek może stosować strategie dezaktywujące system przywiązania. Należą do nich podkreślanie samowystarczalności, ograniczanie znaczenia potrzeb więzi, dystansowanie się od bliskości oraz tłumienie myśli i emocji związanych z zależnością. W badaniu Messiny i współpracowników (2023) unikanie przywiązaniowe wiązało się między innymi z rzadszym korzystaniem z interpersonalnych strategii regulowania emocji. Murray i współpracownicy (2021) wskazywali natomiast na rolę tłumienia myśli jako jednego z mechanizmów łączących niepewne przywiązanie z trudnościami emocjonalnymi.
„Poradzę sobie sama” może być zarówno siłą i ochroną
Samodzielność jest zasobem. Problemem nie jest to, że człowiek potrafi sobie radzić, lecz że nie ma już swobody, aby czasami oprzeć się na kimś innym. Jeśli proszenie o wsparcie uruchamia wstyd, poczucie słabości albo oczekiwanie rozczarowania, samowystarczalność może stać się jedynym bezpiecznym sposobem funkcjonowania.
Osoba może więc wycofać się właśnie wtedy, gdy najbardziej potrzebowałaby kontaktu. Bliskość uruchamia nie tylko pragnienie więzi, ale również ryzyko: zależności, odrzucenia, utraty kontroli, zawstydzenia albo ponownego doświadczenia, że potrzeby zostaną zlekceważone. Dystans pomaga odzyskać spokój. Partner może jednak odczytać go jako chłód, karę albo brak miłości.
W ten sposób powstaje relacyjna pętla. Jedna osoba, czując oddalenie, intensywniej szuka rozmowy i zapewnienia o bliskości. Druga odbiera nacisk jako zagrożenie dla autonomii i wycofuje się jeszcze bardziej. Pierwsza nasila kontakt. Druga zamyka się. Każda próbuje odzyskać bezpieczeństwo, ale strategie obojga wzajemnie podnoszą poziom zagrożenia.
Czy unikanie jest reakcją zamrożenia?
Potocznie mówimy: „zamarłam”, „nie mogłem się ruszyć”, „zupełnie mnie odcięło”. Takie słowa dobrze oddają subiektywne doświadczenie zahamowania. Warto jednak zachować ostrożność, ponieważ w badaniach nad reakcjami obronnymi zamrożenie ma bardziej precyzyjne znaczenie.
Reakcja freeze jest automatyczną odpowiedzią organizmu na spostrzegane zagrożenie. Może obejmować ograniczenie ruchu, zwolnienie pracy serca i intensywniejsze ukierunkowanie uwagi na sygnały zagrożenia. Co ważne, nie zawsze jest równoznaczna z bierną bezradnością. Roelofs (2017) opisuje freeze jako element przygotowania do dalszej reakcji obronnej, a badanie Rösler i Gamer (2019) pokazało, że fizjologiczne i wzrokowe wskaźniki zamrożenia mogły poprzedzać szybszą reakcję ucieczki przed zagrożeniem.
Od zamrożenia przygotowującego do działania odróżnia się między innymi znieruchomienie toniczne, wiązane z intensywnym, niemożliwym do uniknięcia zagrożeniem. Te rozróżnienia pokazują, dlaczego popularne schematy „walcz, uciekaj albo zamarznij” są użyteczne jako punkt wyjścia, ale nie wyjaśniają całego spektrum ludzkiego wycofania.
Zamrożenie jako metafora utknięcia
Człowiek, który od trzech tygodni nie odpowiada na trudną wiadomość albo od roku nie podejmuje decyzji o rozstaniu, niekoniecznie przez cały ten czas pozostaje w dosłownej reakcji neurobiologicznego zamrożenia. Może doświadczać powtarzających się epizodów pobudzenia i zahamowania, konfliktu motywacyjnego, przeciążenia poznawczego, lęku przed konsekwencjami oraz ulgi wzmacniającej unikanie.
Dlatego słowa „zamrożenie” można używać również jako metafory doświadczenia: wiem, że sprawa jest ważna, myślę o niej, może nawet planuję kolejne ruchy, ale nie potrafię przejść do działania. Naukowo warto jednak zaznaczyć, że takie życiowe utknięcie nie jest automatycznie tożsame z jedną, określoną reakcją układu nerwowego.
Unikanie nie zawsze wygląda jak bezruch
Najbardziej mylące jest to, że unikanie może wyglądać jak ogromna aktywność. Nie zawsze leżymy pod kocem i nie odbieramy telefonu. Czasem pracujemy dwanaście godzin, przygotowujemy kolejne zestawienia, czytamy następne książki i analizujemy każdy wariant. Możemy być niezwykle odpowiedzialni w wielu obszarach, a jednocześnie pozostawać nieruchomi dokładnie tam, gdzie stawką jest odrzucenie, wstyd albo utrata znanego sposobu życia.
Pracuję bez przerwy, żeby nie spotkać się z samotnością albo napięciem w relacji.
Analizuję wszystkie możliwe konsekwencje, żeby nie podjąć decyzji, która zamknie inne drogi.
Pomagam wszystkim dookoła, żeby nie zauważyć własnych potrzeb i nie poprosić o pomoc.
Staję się chłodna, rzeczowa i bardzo logiczna, kiedy rozmowa dotyka mojej podatności na zranienie.
Szukam kolejnej metody, diagnozy albo wyjaśnienia, żeby jeszcze nie zacząć niewygodnego działania.
Nie oznacza to, że praca, analiza, pomaganie czy racjonalność są złe. Każde z tych zachowań może służyć wartościom. Pytanie brzmi: czy przybliża mnie ono do życia, które chcę prowadzić, czy przede wszystkim pomaga mi nie czuć tego, co pojawiłoby się przy następnym kroku?
Jak unikanie pojawia się w różnych obszarach życia
W relacjach
Unikaniem może być odwlekanie rozmowy, emocjonalne wycofanie, odpowiadanie półsłówkami, nagłe skupienie na wadach partnera albo utrzymywanie relacji na bezpiecznym poziomie, na którym nie trzeba ujawniać własnych potrzeb. Czasem człowiek odchodzi nie dlatego, że relacja jest nieważna, ale dlatego, że jej znaczenie uruchamia ryzyko zależności i zranienia.
W pracy
Unikanie zawodowe nie zawsze polega na niewykonywaniu obowiązków. Może przyjmować postać perfekcjonizmu, nadmiernego przygotowywania się, pozostawania przy zadaniach bezpiecznych zamiast ważnych, rezygnowania z zabierania głosu, nieproszenia o podwyżkę albo przeciągania decyzji o zmianie pracy. Szczególnie podstępne jest unikanie w postaci przeciążenia: robię bardzo dużo, ale dzięki temu nie muszę odpowiedzieć sobie na pytanie, czy nadal chcę żyć i pracować w ten sposób.
W podejmowaniu decyzji
Brak decyzji chwilowo pozwala zachować każdą opcję. Chroni przed żalem i odpowiedzialnością za rezultat. Jednak również niepodjęcie decyzji ma konsekwencje. Termin mija, druga osoba decyduje za nas, okoliczności się zmieniają. Unikanie odpowiedzialności za wybór nie usuwa odpowiedzialności za skutki pozostawania w miejscu.
W kontakcie z samą sobą
Możemy również unikać wiedzy o tym, że jesteśmy zmęczeni, samotni, źli albo rozczarowani. Wtedy ciało staje się przeszkodą, którą należy zmusić do dalszego działania, a emocje – problemem do usunięcia. Tymczasem emocja może nie być rozkazem, ale często niesie informację o potrzebach, granicach i znaczeniu sytuacji.
Kiedy ochrona zaczyna ograniczać życie?
Nie istnieje jedna granica oddzielająca zdrowy dystans od problematycznego unikania. Pomocne są jednak pytania o elastyczność, zakres i koszt strategii. Zachowanie ochronne zaczyna ograniczać życie, gdy staje się niemal jedyną możliwą odpowiedzią na dyskomfort i coraz częściej oddala człowieka od ważnych relacji, celów oraz wartości.
Unikanie przynosi ulgę, ale problem regularnie wraca i staje się większy.
Coraz więcej energii pochłania kontrolowanie myśli, emocji i sytuacji, które mogłyby je wywołać.
Podejmowane decyzje służą głównie redukowaniu lęku, a coraz rzadziej temu, co jest naprawdę ważne.
Relacje stają się płytsze, ponieważ bliskość, konflikt lub proszenie o wsparcie uruchamiają automatyczny dystans.
Człowiek wie, czego chce, ale przez długi czas nie wykonuje żadnego kroku i traci poczucie wpływu.
Strategia kiedyś pomagała przetrwać, lecz obecnie działa także w sytuacjach, które nie są realnym zagrożeniem.
Warto również uważać na język winy. Jeśli unikanie przez lata pełniło funkcję ochronną, jego zmiana nie polega na wydaniu sobie polecenia: „przestań się bać i po prostu to zrób”. Najpierw potrzebne może być zrozumienie, przed czym strategia chroni, oraz rozwijanie zdolności do pozostawania z emocją bez automatycznego podporządkowania jej całego zachowania.
Perspektywa ACT: nie czekać, aż lęk całkiem zniknie
ACT nie proponuje walki z unikaniem ani obowiązku konfrontowania się ze wszystkim. Celem jest elastyczność psychologiczna: umiejętność kontaktowania się z tym, co pojawia się wewnątrz, przy jednoczesnym wybieraniu zachowania służącego ważnym wartościom. Czasami wartościowym działaniem będzie rozmowa. Czasami wyznaczenie granicy, przerwa, odejście albo odmowa.
Różnica nie zawsze jest widoczna z zewnątrz. Dwie osoby mogą zrezygnować z tej samej relacji. Jedna ucieka automatycznie przed lękiem przed bliskością; druga po uważnym rozpoznaniu sytuacji wybiera ochronę swoich granic. Dwie osoby mogą zostać w trudnej pracy. Jedna dlatego, że paraliżuje ją niepewność; druga dlatego, że świadomie realizuje ważny, czasowy cel. Istotne jest nie tylko „co robię?”, lecz również „czemu to służy?” i „czy naprawdę mam wybór?”.
Akceptacja w ACT nie oznacza pogodzenia się z krzywdą ani rezygnacji ze zmiany. Oznacza gotowość do zrobienia miejsca na nieunikniony koszt emocjonalny wartościowego działania. Jeśli ważna jest szczera relacja, prawdopodobnie nie da się całkowicie wyeliminować ryzyka zranienia. Jeśli ważny jest rozwój zawodowy, nie da się otrzymać gwarancji powodzenia. Jeśli ważna jest autonomia, decyzja może przynieść także stratę innych możliwości.
Małe działanie zamiast wielkiej konfrontacji
Wyjście z unikania nie musi zaczynać się od najbardziej wymagającego kroku. Układ nerwowy uczy się bezpieczeństwa także poprzez doświadczenie, że można pozostać w kontakcie z dyskomfortem i wykonać działanie o możliwej do uniesienia skali. Zamiast „muszę dziś rozwiązać cały konflikt” można powiedzieć: „przez dziesięć minut nazwę to, co jest dla mnie najważniejsze”. Zamiast natychmiastowej decyzji o odejściu z pracy – sprawdzenie dwóch realnych możliwości. Zamiast pełnego odsłonięcia się – jedno prawdziwe zdanie wypowiedziane bez tłumaczenia i obrony.
Ćwiczenie: przed czym chroni mnie moje unikanie?
Wybierz jedną sprawę, którą odkładasz, choć jest dla Ciebie ważna. Nie zaczynaj od tej najbardziej bolesnej. Potraktuj pytania jak mapę do spokojnej obserwacji, nie jak egzamin ani próbę zmuszenia się do działania.
Co dokładnie robię albo czego nie robię? Opisz zachowanie bez ocen: „nie odpisuję”, „zmieniam temat”, „pracuję do późna”, „zbieram kolejne informacje”.
Co dzieje się tuż przed wycofaniem? Zauważ sytuację, myśli, obrazy, emocje oraz doznania z ciała.
Przed jakim doświadczeniem próbuje ochronić mnie to zachowanie? Może to być lęk, wstyd, żal, bezradność, poczucie winy, ryzyko odrzucenia albo utrata kontroli.
Jaką krótkoterminową korzyść daje mi unikanie? Co staje się łatwiejsze przez następne kilka minut lub godzin?
Jaki jest koszt tej strategii po tygodniu, miesiącu albo roku? Co dzieje się z moją relacją, pracą, zdrowiem i poczuciem wpływu?
Gdyby to nie lęk podejmował decyzję, lecz moja wartość, np. bliskość, uczciwość, troska, autonomia, rozwój, jaki mały krok byłby możliwy?
Jak mogę wykonać ten krok, nie czekając na pełny spokój, ale dbając o własne granice i bezpieczeństwo?
Pomocne zdanie: „Mój umysł i ciało próbują mnie teraz ochronić. Mogę zauważyć tę ochronę, podziękować jej za intencję i sprawdzić, czy w tej sytuacji potrzebuję dokładnie takiej samej odpowiedzi jak kiedyś”.
Kiedy warto poszukać pomocy?
Rozmowa ze specjalistą może być pomocna, jeżeli unikanie wyraźnie ogranicza codzienne funkcjonowanie, utrudnia tworzenie relacji, prowadzi do przewlekłego odkładania ważnych decyzji albo wiąże się z silnym lękiem, odrętwieniem, nawrotowymi wspomnieniami czy doświadczeniami traumatycznymi. Szczególnej uważności wymagają sytuacje, w których człowiek nie czuje się bezpiecznie, doświadcza przemocy albo jego reakcje obronne są bardzo intensywne.
Praca terapeutyczna nie musi polegać na gwałtownym przełamywaniu oporu. Może obejmować rozpoznawanie funkcji unikania, stopniowe zwiększanie tolerancji na emocje, rozwijanie kontaktu z ciałem, uczenie się bezpiecznego proszenia o wsparcie oraz podejmowanie małych działań zgodnych z wartościami. W obszarze relacji ważne może być również przyglądanie się temu, jak obie osoby próbują odzyskać bezpieczeństwo i w jaki sposób ich strategie wzajemnie się uruchamiają.
Najczęściej zadawane pytania
Czy każde unikanie jest złe?
Nie. Unikanie może być rozsądną ochroną, sposobem regulacji przeciążenia albo odpowiedzią na realne zagrożenie. Problemem jest przede wszystkim sztywność: sytuacja, w której wycofanie staje się automatyczną i niemal jedyną strategią, mimo że długoterminowo oddala nas od ważnego życia.
Czy osoba z unikającym stylem przywiązania nie potrzebuje bliskości?
Nie należy wyciągać takiego wniosku. Może potrzebować więzi, lecz jednocześnie doświadczać bliskości jako źródła ryzyka i tracić dostęp do własnych potrzeb, gdy system przywiązania się aktywuje. Dystans może być sposobem regulowania zagrożenia, a nie dowodem braku uczuć. Nie oznacza to jednak, że partner ma bez końca znosić wycofanie lub rezygnować z własnych potrzeb.
Czy zamrożenie to po prostu brak działania?
Nie w ścisłym znaczeniu naukowym. Reakcja freeze jest automatyczną odpowiedzią obronną z określonymi komponentami fizjologicznymi i może przygotowywać organizm do działania. Wielotygodniowe „utknięcie” jest szerszym zjawiskiem i może wynikać z kilku nakładających się mechanizmów, między innymi unikania doświadczeniowego, konfliktu decyzyjnego, lęku i przeciążenia.
Czy trzeba najpierw zrozumieć dzieciństwo, żeby przestać unikać?
Zrozumienie wcześniejszych doświadczeń może przynieść ulgę i sensownie wyjaśnić, dlaczego określona strategia stała się potrzebna. Nie zawsze jest jednak warunkiem zmiany. Można równolegle obserwować mechanizm działający obecnie, uczyć się nowych sposobów regulowania emocji i budować bezpieczniejsze doświadczenia w aktualnych relacjach.
Czy akceptacja oznacza, że mam niczego nie zmieniać?
Nie. Akceptacja dotyczy gotowości do kontaktu z przeżyciem wewnętrznym, którego nie da się dowolnie wyłączyć. Może wspierać bardzo konkretne zmiany: rozmowę, odejście, postawienie granicy, poproszenie o pomoc albo podjęcie decyzji mimo niepewności.
Nie chodzi o to, aby przestać się chronić
Unikanie zwykle nie pojawia się bez powodu. Często było próbą poradzenia sobie w sytuacji, w której człowiek nie miał wystarczającego wsparcia, języka emocji albo poczucia wpływu. Warto więc patrzeć na nie z ciekawością, a nie z pogardą. Strategia mogła być kiedyś najlepszym dostępnym rozwiązaniem.
Zmiana nie polega na odebraniu sobie ochrony. Polega na poszerzeniu repertuaru: żebym mogła się wycofać, kiedy to naprawdę mi służy, ale także zostać, powiedzieć, poprosić, odmówić lub wykonać następny krok, kiedy prowadzi mnie to w stronę ważnego życia.
Być może pierwszym pytaniem nie jest więc: „Jak mam przestać unikać?”. Bardziej pomocne może być inne: „Przed czym próbuje mnie ochronić moje unikanie — i czy dziś nadal potrzebuję dokładnie takiej ochrony?”.
Nie musimy czekać, aż lęk całkowicie zniknie. Możemy uczyć się robić dla niego miejsce, a jednocześnie odzyskiwać możliwość wyboru następnego kroku.
Bibliografia i źródła
Poniższe publikacje stanowią podstawę artykułu. Linki są aktywne.
Gross, J. J., John, O. P. (2003). Individual differences in two emotion regulation processes: Implications for affect, relationships, and well-being. Journal of Personality and Social Psychology, 85(2), 348–362. DOI
Hayes, S. C., Wilson, K. G., Gifford, E. V., Follette, V. M., Strosahl, K. (1996). Experiential avoidance and behavioral disorders: A functional dimensional approach to diagnosis and treatment. Journal of Consulting and Clinical Psychology, 64(6), 1152–1168. DOI
Messina, I., Calvo, V., Grecucci, A. (2023). Attachment orientations and emotion regulation: New insights from the study of interpersonal emotion regulation strategies. Research in Psychotherapy: Psychopathology, Process and Outcome, 26(3), 703. pełny tekst
Murray, C. V., Jacobs, J. I.-L., Rock, A. J., Clark, G. I. (2021). Attachment style, thought suppression, self-compassion and depression: Testing a serial mediation model. PLOS ONE, 16(1), e0245056. pełny tekst
Roelofs, K. (2017). Freeze for action: Neurobiological mechanisms in animal and human freezing. Philosophical Transactions of the Royal Society B, 372(1718), 20160206. pełny tekst
Rösler, L., Gamer, M. (2019). Freezing of gaze during action preparation under threat imminence. Scientific Reports, 9, 17215. pełny tekst
Srivastava, S., Tamir, M., McGonigal, K. M., John, O. P., Gross, J. J. (2009). The social costs of emotional suppression: A prospective study of the transition to college. Journal of Personality and Social Psychology, 96(4), 883–897. pełny tekst
Wang, Y., Tian, J., Yang, Q. (2024). Experiential Avoidance Process Model: A review of the mechanism for the generation and maintenance of avoidance behavior. Psychiatry and Clinical Psychopharmacology, 34(2), 179–190. pełny tekst


